PARAFIA.POLOMIA.INFO.PL

 

Pokaz

Strona

Historia wsi

"Niechże nie uczą mnie, gdzie ma Ojczyzna" - krótki rzut oka na historię Połomi.


Połomia leży na Podgórzu i również w dolinie między dwoma wzgórzami. Doliną w kierunku północno - zachodnim płynie mała, ale czasem krnąbrna rzeczka Gwoźniczanka, wpadająca do Wisłoka. Środkiem wsi biegnie międzynarodowa droga, okno na świat. Nazwa wsi Połomia w ciągu 650-letniej tradycji przybierała różne brzmienia m.in. Połom, Połomija, Połomyja. Po raz pierwszy zanotowana jest w roku 1420 w "Księdze uposażeń diecezji krakowskiej" w formie Połom. Natomiast źródła XVI wiecznej przekazują ją w formie Połomija, a Słownik Geograficzny z XIX wieku - w postaci Połomyja. Nazwa w swoim pierwotnym znaczeniu nawiązuje do wyrazu połom, który oznaczał być może zniszczony przez wichry las, lub jakieś wyłomy skalne czy gruntowe.


Połomia jest niezwykle ciekawą miejscowością, nie tylko ze względu na wspaniały gotycki Kościół, który liczy już ponad 420 lat, ale także pod względem historycznym wzbudza wiele kontrowersyjnych przemyśleń. Zalesienie pograniczne Ziemi Krakowskiej w dorzeczu Wisłoka, zagrożone było w epoce piastowskiej przez częste, grabieżcze napady band zbójeckich tzw. "harnasiów beskidzkich", szukających ofiar w rabunku karawan kupieckich udających się na wschód. Aby zapobiec rozpanoszonej pladze, Kazimierz Wielki po wcieleniu Grodów Czerwieńskich do Polski, nadał przywilejem Lokacyjnym sołectwo w 1346 r., prawem lokacji wsi swojemu rycerzowi Narcyzowi, synowi Spytka de Leżańsko, sołtysowi królewskiej wsi Leżańsko, na miejsce, usuniętych "połomów", czyli najprawdopodobniej wywrotów drzew przez burzę. Dla powstałej osady, nazwanej Połomyja, wystawiono na wzgórzu mały, modrzewiowy kościółek, pokryty gontami, w którym kilkakrotnie modlił się Władysław Jagiełło, przebywający, w okolicznych lasach na łowach myśliwskich. Do tegoż kościoła ofiarował, wracając ze Lwowa w 1411 r., obraz - tryptyk, który zbliża współczesnych do myśli i kultury średniowiecza, wzbudza zadumę i fascynację nad żywotem i męczeństwem świętych. Niefortunne położenie kościoła narażonego na napady Wołochów, którzy osiedlili się w pobliskiej Bliziance, jak również zbójeckich band harnasiów beskidzkich rabujących i demolujących świątynię, spowodowało zamiar przeniesienia go w bezpieczniejsze miejsce po lewym brzegu rzeki. Według starodawnej tradycji miejscowej ludności, Bartosz, oracz miejscowego właściciela Kaspra Przystalowskiego, wydobył z ziemi bogaty skarb, który właściciel wsi, przeznaczył na wybudowanie nowego kościoła, ofiarując go jak wotum dziękczynne św. Mikołajowi za przyjście na świat długo oczekiwanego syna. W latach czterdziestych XVII wieku, właściciel Połomi, Mikołaj Przystalowski zafundował do kościoła trzy barokowe ołtarze. Drzwi z prezbiterium do zakrystii datują się na 1644 rok i są dziełem kowali i ślusarzy ze Strzyżowa. Prawdopodobnie Przystalowski dobudował do kościoła małe pomieszczenie na szkółkę parafialną, którą ks. Ziemba rozburzył i wybudował babiniec. W 1928 r. ówczesny ks. Wojnar przebudował chór, który podparto kamiennymi filarami ze zburzonego dworu znajdującego się powyżej dzisiejszej szkoły. Ów dworek był bogato urządzony. W salach wizytowych znajdowało się dużo pięknych obrazów i dywanów. Do dworu w Połomi należało 70% powierzchni ornej ziemi o wysokiej klasie. 150 morgów należało do kościoła, natomiast resztę uprawiali chłopi posiadający niższą klasę gruntów.
Z materiału z rozburzonego budynku została wybudowana szkoła, a kamienne kolumny można do dziś oglądać w kościele pod chórem. Kolejnym punktem, na który zwróciłam uwagę jest połomska szkoła mająca, jak wiadomo z dokumentów i przekazów ustnych najstarszych ludzi, długoletnią tradycję, gdyż istniała już w XIX wieku. Nauka początkowa odbywała się w budynku dworskim usytuowany na terenie dzisiejszego placu szkolnego.
W roku szkolnym 1885/86 uczyło się 180 uczniów. Była też tzw. niedzielna szkoła, w której zdobywało wiedzę 38 uczniów. Oceniano wówczas obyczaje, zachowanie i pilność stopniami: wzorowe, chwalebne, dość dobre, naganne. Szkoła zarządzana była przez Kuratorium okręgu Lwowskiego. W roku 1914/15 było już sześć klas i nauka odbywała się prawdopodobnie w pomieszczeniu zbudowanym z cegły podworskiego budynku, który spełniał rolę szkoły do 1963 r.
Uczniowie często nie kończyli szkoły z powodu choroby, wyjazdu do Ameryki, na Węgry, Pomorze, a także ze służby u bogatszych gospodarzy.
Okupacja hitlerowska nie ominęła też i połomskiej "uczelni". W budynku urządzano zlewnię mleka oddawanego jako kontygent dla Niemców. Lekcje prowadzono niezbyt regularnie, a arkusze starszych uczniów zostały zniszczone przez partyzantów, oczywiście z obawy przed ciężkimi robotami Niemczech. Po wojnie budynek stał się za ciasny, dlatego pojawiły się plany budowy nowej szkoły, które po wielkich trudach doszły do skutku. 22 listopada 1964 r. nastąpiło uroczyste otwarcie budynku, z którego do tej pory korzystają mieszkańcy.
Historia to także cmentarze i groby, które niewątpliwie są ciekawymi zabytkami sztuki, a zarazem wspaniałym dziełem kamieniarzy połomskich. Na przykład osobliwą ciekawostkę dla heraldyka - archiwisty stanowi unikatowy nagrobek Panów Połomskich znajdujący się w miejscu pochówku zasłużonych mieszkańców. Także z pewnością przykrywa wzrok przechodnia monumentalny nagrobek w kształcie kapliczki z Dwuksięgiem i rozetą.
Zaś perełką sztuki kowalskie jest krzyż kunsztownie wykonany przez miejscowego rzemieślnika. Osoby przejeżdżające przez Połomię na pewno zauważą pomnik z orłem, potocznie nazywany Grunwaldem. Jest on poświęcony partyzantom Armii Krajowej, upamiętniający ich brawurową akcję odbicia więźniów 3 lipca 1944 r. Uważam, że Połomia to jedna z wielu na mapie Polski, ale bardzo piękna wioska. Zachwyca nie tylko architekturą, lecz również wspaniałymi krajobrazami. Wyrazem kultu religijnego mieszkańców jest duża ilość kapliczek różnego pochodzenia oraz wieku. Znajdziesz tu ciche miejsca, do których choć na chwilę możesz uciec, oderwać się od szarej czasem rzeczywistości. Ktoś powie: "Wszędzie są takie miejsca", jednak najbardziej kocha się te, które stanowią korzenie, miejsca urodzenia, zamieszkania, gdzie jest dom, do którego zawsze można powrócić. "Niechże nie uczą mnie, gdzie ma ojczyzna" - powtórzę raz jeszcze za Cyprianem Kamilem Norwidem, który w najsmutniejszych czasach swego emigracyjnego tułactwa nigdy o niej nie zapomniał. Rozumiem jego słowa szczególnie dziś, kiedy dla wielu moich rówieśników to pojęcie mało znaczy. Uważam, że żaden człowiek, bez względu na to, gdzie się znajdzie - do swej ojczyzny, stron rodzinnych powraca zawsze, chociażby myślami. Moi dziadkowie za wzór postawy stawiali zawsze Juliana Przybosia, który zażyczył sobie by jego zwłoki złożono w Gwoźnicy - leżącej niedaleko mojej Połomi. "Patrzcie, taki uczony - a leży na zwykłym chłopskim cmentarzu" - mawiał mój dziadek. Tak jak dla Juliana Przybosia - najbliższą ojczyzną pozostała Gwoźnica, dla mnie jest Połomia.
Tekst opracowała:
Katarzyna Ciuba
{gallery}historia/wsi{/gallery}

 

Licznik strony

0033327
DziśDziś30
WczorajWczoraj68
TydzieńTydzień212
MiesiącMiesiąc1449
WszystkichWszystkich33327
Najlepszy 06-27-2017 : 150
Statistik created: 2017-11-23T12:20:10+01:00
54.224.102.26
Przeglądających 5

Logowanie

Jesteś tutaj: Home Historia Historia wsi